Coraz częściej zdarza się, że przewoźnicy zlecają transport podwykonawcom. Wynika to z różnych przyczyn – chęci zaoszczędzenia (bo podwykonawca wykona to taniej) albo braku pojazdu (czego skutkiem jest duża ilość zleceń). W niektórych firmach nawet połowę przewozów zleca się podwykonawcom, a w innych jest to większość i wtedy firma staje się głównie spedytorem. Co w takim przypadku z OC?

Zlecanie podwykonawstwa przy przewozach wynika najczęściej z trudnej sytuacji gospodarczej, bo przecież faktyczne wykonanie przewozu jest droższe, niż zlecenie tego innej firmie. Z jednej strony wykonywanie usług spedytorskich jest tzw. łatwym kawałkiem chleba, ale z drugiej strony obarcza firmę dodatkowym ryzykiem, które często w ogóle nie jest brane pod uwagę. Przed poszukiwaniem podwykonawcy trzeba pamiętać o kilku ważnych kwestiach prawnych i wyposażyć się w naprawdę solidne ubezpieczenie OCP.

Dzięki spełnieniu wszystkich wymagań oraz dysponowaniu dobrym ubezpieczeniem można uniknąć sporych (i całkiem niepotrzebnych) wydatków, a w razie potrzeby otrzymać odszkodowanie za szkodę w transporcie.

Prawo zakłada, że przewoźnik wykonujący transport towarów w zakresie pośrednictwa przy ich przewozie musi mieć uprawnienia do wykonywania tej działalności. Uprawnienia te daje licencja na krajowy transport drogowy (w starszej wersji wydana 15.08.2013) lub nowa licencja (nowelizacja wprowadzona od 15.08.2013). W myśl tych licencji transport drogowy może być wykonywany również w zakresie pośrednictwa przy przewozie. Ustawa ta jednak nakłada na przewoźnika konieczność posiadania właściwego zabezpieczenia finansowego w wysokości 50.000 EUR oraz zgłoszenia tego do właściwego organu.

Przewóz krajowy

W sytuacji, kiedy ta kwestia dotyczy przewoźników krajowych, sprawa jest z zasady prosta, bo trzeba mieć tylko licencję na krajowy transport drogowy. W myśl starych przepisów licencja taka uprawnia do działalności w zakresie pośrednictwa, ale żeby była możliwa, trzeba spełnić wymienione wyżej obowiązki. Pośredniczyć w przewozie nie może firma, która nie ma odpowiednich uprawnień. Taka działalność może skutkować grzywną w wysokości 8 tysięcy złotych – tyle jest za wykonywanie transportu bez stosownej licencji.

Przewóz międzynarodowy

Dla przewoźników międzynarodowych sprawa nie jest już taka prosta, szczególnie kiedy mają tylko licencję na transport międzynarodowy albo licencję wspólnotową. Owszem, taka licencja uprawnia do wykonywania przewozów krajowych i międzynarodowych, ale nie pozwala wykonywać transportu w zakresie pośrednictwa w przewozie rzeczy. W przypadku przewoźników, którzy posiadaliby wyłącznie licencję wspólnotową albo licencję na transport międzynarodowy i zajmowaliby się pośrednictwem w przewozie, organ kontrolujący byłby uprawniony do nałożenia grzywny w takiej samej wysokości, jak w wyżej omawianym przypadku, czyli 8 tys. zł.

Przewóz krajowy i międzynarodowy pojazdami o DMC do 3,5 tony

W jeszcze trudniejszej sytuacji są przewoźnicy wykonujący krajowy i międzynarodowy przewóz rzeczy pojazdami o DMC do 3,5 tony. Wykonywanie przewozów takimi samochodami (przynajmniej na razie), nie wymaga posiadania licencji. Bez licencji nie ma jednak możliwości przewożenia rzeczy przyczepką, jeżeli łączna dopuszczalna masa całkowita zespołu pojazdów przekracza 3,5 tony i nie można pośredniczyć w przewozach. W takiej sytuacji organ kontrolujący również mógłby nałożyć grzywnę w wysokości 8 tys. zł.

Jeśli firma wykonuje transport za pośrednictwem podwykonawcy, traktowane jest to jako pośrednictwo w przewozie rzeczy i podlega przepisom ustawy, o której pisaliśmy wyżej. Jednakże naruszenia w tej kwestii można stwierdzić jedynie w czasie kontroli w siedzibie firmy przewoźnika – nie można tego stwierdzić „na drodze”, bo przewoźnik, który będzie faktycznie wykonywał przewóz, najprawdopodobniej będzie miał do tego uprawnienia.

Art. 3 konwencji CMR oraz art. 5 ustawy Prawo Przewozowe podają, że przewoźnik wykonujący przewóz za pośrednictwem podwykonawców ponosi pełną odpowiedzialność za transport i za wszystkie szkody powstałe w czasie transportu wykonywanego przez podwykonawcę. Odpowiedzialność przewoźnika nie ma zastosowania jedynie w przypadku, kiedy przewoźnik zawrze ze swoim zleceniodawcą umowę spedycji, a ta podlega przepisom kodeksu cywilnego, a nie prawa przewozowego. Praktyka pokazuje, że firmy spedycyjne z reguły zawierają takie umowy ze swoimi zleceniodawcami, więc siłą rzeczy umowa przewozu jest w tej branży raczej standardem.

Trzeba jednak pamiętać, że „odsprzedawanie zleceń” nie czyni z przewoźnika spedytora, więc w sytuacji, kiedy przewoźnik zawrze ze zleceniodawcą umowę przewozu, poniesie za nią odpowiedzialność jako przewoźnik i jednocześnie też w myśl art. 3 konwencji CMR i art. 5 ustawy Prawo Przewozowe, poniesie odpowiedzialność za działania swoich podwykonawców.

Mimo że zlecanie transportu podwykonawcom jest opłacalne, istnieje duże ryzyko, że szkody powstałe w takim transporcie nie będą pokryte z polisy OCP przewoźnika. W większości towarzystw ubezpieczeniowych transporty wykonywane przez podwykonawców wchodzą w zakres ochrony ubezpieczeniowej, ale wymagają, by przewoźnik wystawiał na siebie listy przewozowe. W konsekwencji przewoźnikiem wpisanym na list przewozowy może być tylko przewoźnik zlecający (czyli ubezpieczający), a nie podwykonawca.

Jest to problematyczne, bo zwykle na list przewozowy wpisuje się faktycznych przewoźników, czyli podwykonawców i wtedy dane zlecającego nie widnieją na listach przewozowych, a to stanowi dla zakładu ubezpieczeń prostą drogę do tego, by w razie strat odmówić wypłaty odszkodowania z polisy OCP. Jeszcze gorzej sprawa będzie wyglądała w sytuacji, kiedy polisa podwykonawcy nie pokryje takich szkód, bo wtedy okaże się, że przewoźnik będzie musiał pokryć je z własnej kieszeni.

Dla przewoźnika zlecającego transport towarów swoim podwykonawcom bardzo ważne powinno być posiadanie polisy OCP zawierającej przepisy mówiące o tym, że przy zlecaniu transportu podwykonawcom może być zwolniony z obowiązku wpisywania siebie na list przewozowy, a na jego miejsce list przewozowy zostanie wystawiony na podwykonawcę.

Główne zagrożenia dla przewoźników zlecających podwykonawstwo to:
  • możliwe kary za wykonywanie transportu drogowego bez licencji;
  • ryzyko poniesienia odpowiedzialności za nienależyte wykonanie transportu przez podwykonawcę;
  • ryzyko pokrywania szkód z własnych pieniędzy, w sytuacji, kiedy polisa OCP zawiera zapisy umożliwiające ubezpieczycielowi odmowę wypłaty odszkodowania.

Umownym przewoźnikiem w transporcie jest ten przewoźnik, który wykonuje transport za pośrednictwem podwykonawcy. Przewoźnik, który decyduje się na taką działalność, musi się liczyć z finansowymi i prawnymi konsekwencjami. Ryzykuje między innymi nałożeniem kary za brak licencji (8 tys. zł), a w przypadku ewentualnych strat będzie zmuszony pokryć je z własnych środków.

Każdy przewoźnik powinien więc pamiętać o konieczności posiadania licencji i odpowiednich zezwoleń transportowych, a dodatkowo wykupić polisę OCP z możliwie jak najmniejszą ilością wyłączeń. Każde dodatkowe wyłączenie stanowi zagrożenie, że w razie strat pieniądze z ubezpieczenia nie zostaną wypłacone i właściwie nic nie będzie można z tym zrobić. Przewoźnik nie będzie się mógł odwołać od takiej decyzji, bo przecież podpisał z ubezpieczycielem umowę, w której jest np. jasno zapisane, że odszkodowanie nie będzie wypłacone np. w sytuacji, kiedy szkoda nastąpiła wskutek parkowania na niestrzeżonych parkingach albo wad technicznych pojazdu czy braku ważnego badania technicznego samochodu.

Przewoźnik tak naprawdę nigdy nie wie, jak faktycznie pracuje podwykonawca i czy dołoży starań, by zadbać o towar w należyty sposób. Jeśli podwykonawca popełni błędy, a przewoźnik nie będzie od takich sytuacji ubezpieczony, zamiast zarobić na podwykonawstwie, straci na tym. Czasami chęć zysku może przynieść odwrotny skutek, a to wszystko przez zaniedbania i niedopatrzenia. Podwykonawstwo jest kuszącym modelem, ale firma, która chce na poważnie zajmować się spedycją, powinna zadbać o swoje interesy.

Źródło zdjęcia głównego: Depositphotos

Powiązane artykuły